Teksty

Miłość

18.07.2018

Miłość w ogóle nie jest związana z przywiązaniem kogoś do siebie, tylko wręcz przeciwnie z wolnością i gdy czujemy, że ktoś  szuka miłości w nas i ucieka od spotkania z otwarciem swojego serca na siebie to  miłość zatrzymuję tą osobę … Prawdziwa miłość pomaga odbić to, że to wszystko co widzisz we mnie i kochasz – masz w sobie… kochać kogoś to być mu niepotrzebnym, a spotykać się w wolności tego co może, a nie musi się wydarzyć między nami…  (Agnieszka Czubak)

(źródło zdjęcia)

Wiersze

Świecie pozwól mi…

01.07.2018

Pozwól mi umierać świecie ciesząc się życiem.

Pozwól mi być przytomną i świadomą do szpiku kości czując śmierć za rogiem.

Pozwól mi lekko i spokojnie oddawać każde przywiązanie, roztapiając się w Nic.

Kulturo pełna krzyku, mydlenia oczu i opakowania śmierci w słodkie reklamy pozwól mi trzeźwo patrzeć.

Kulturo pełna władzy pozwól mi istnieć nie istniejąc zarazem, nie żądaj i nie wymagaj niczego ode mnie, nie każ mi być kim nie jestem, nie każ mi służyć Twojej łasce pełnej zależności i walki.

Świecie pozwól mi odchodzić świadomie każdego dnia, bo jedyne co najgorsze może mnie spotkać to wieczna miłość, pełnia i pustka zarazem, utrata ciała i zyskanie wieczności …

Agnieszka Czubak

 

Słowa

01.07.2018

Słowo – nazwa czegoś co próbuję umysł zrozumieć też

Słowo – tak mało i dużo zarazem

Bezkres który obejmuje ciągle zmieniające się stany – słowa znikają lub nie nadąża się ich myśleć i nazywać, czasem złapanie tego co opisać słowem można…

Ciągłość – trwanie poza słowami

Agnieszka Czubak

 

Miłość do Ciebie

01.07.2018

Fale miłości – jak wciągająca pełnia w pustce

Druga strona – bez lęku… choć to nieznane jeszcze po ludzkiej stronie, a znane już zarazem gdy dusza pragnie spotkania

Krystaliczna miłość, jasność do wszystkiego co jest i we wszystkim co jest

Mordercze siły nawet pomagają by spotkać się z tym

Wszystko ma sens, nawet gdy umysł czuje bezsens

Sen który śni się nam ludziom i moment przejścia przez sen – wieczne trwanie

Jestem tą która doświadczyła niedoświadczalnego i tą która nie doświadczyła nic i chce śnić dalej ale już wie że to sen…

Nienazwane, tak jasne i niezbadane zarazem

Przejście.. i bycie częścią tego niezbadanego Nic i miłość twa, wieje wiatr, drzewa kołyszą się, auta jeżdżą, kot mruczy – chwilę jeszcze i dłużej też…

Agnieszka Czubak

Energia seksualna w nas

12.01.2018

Tak często w naszych czasach odchodzimy od łączenia seksu z miłością. Używamy seksu, by rozładować napięcia, czuć przyjemność czy budować ego w poczuciu, że udało nam się kogoś „zaliczyć”.  Ta energia w nas daje nam niezliczone możliwości, pozwala powołać nowe życie na świat, pcha nas do życia. O ile byłoby mniej rozwodów na świecie, gdybyśmy umieli zatrzymać się i medytować nad tą boską energią, gdybyśmy szanowali swój seks i podchodzili z szacunkiem oraz odpowiedzialnością do aktu prokreacji, pamiętali o tym, że zawsze może pojawić się nowe życie.

Instynkt, dzikość, fizjologia pchają nas ku rozmnażaniu w celu przedłużania gatunku, ale prócz tego jest coś głębiej w nas, coś co dzieje się, gdy nasza dusza łączy się z naszym seksem i nadaje głębszy sens tej boskiej energii w nas, temu spotkaniu z drugą istotą. Coś co sprawia, że kolejne podboje i używanie seksu dla samej przyjemności przestają być dla nas atrakcyjne, coś co sprawia, że umiemy się zatrzymać na naturalnym pogłębianiu bliskości, na sensie realizacji siebie i swojej duszy poprzez kontakt z tą boską energią, coś co jest pełne życia, mądrości, pasji, piękna, ale i głębi, mroku, ciężaru.

Kiedy umiemy się naprawdę poddać temu, co JEST bez manipulowania, wpływania na rzeczywistość, nawet poprzez dobre intencje pełne miłości i światła, wtedy prawda może się objawić i duch może mówić przez nasze ciało. Czasem może być tak, że mamy doświadczyć w życiu czegoś, co pomaga wzrastać naszej duszy, pomaga nam dojrzewać, a my uparcie szukamy tylko przyjemności w życiu, chcemy by było „po naszemu”. Przykładowo nasze serce może doświadczyć pogłębiania miłości tylko wtedy, gdy otwieramy się na pełnię nas samych, czyli miłość do tego co nazywamy „naszym cieniem”. Życie wtedy przestaje być podzielone. Jesteśmy jednością. Zaczynamy kochać siebie w pełnych barwach. Nie ma wtedy tego uproszczenia, że jeśli np. jestem w związku to jest dobrze i fajnie, a jeśli jestem sama / sam to jest źle. Zaczynamy poznawać i kochać życie takim, jakie jest. Widzimy pełnię barw bycia w bliskiej relacji z mężczyzną /kobietą – tych jasnych i ciemnych – bo na tym właśnie polega pełnia J i tak samo widzimy pełnię barw życia w pojedynkę jako singiel. Naturalnym ruchem jest doświadczanie tego, co JEST.

Agnieszka Czubak

Kobiecość

02.06.2018

Co to znaczy być kobietą w tym świecie? Jak prawdziwa kobiecość może istnieć z tych czasach? Czemu my kobiety tak bardzo chcemy być takie jak mężczyźni? Idziemy do pracy, ubieramy spodnie, pijemy piwo, palimy papierosy. Jak kobieta może żyć w tym świecie, gdzie to co męskie tak bardzo dyktuje warunki ? Godzimy się na branie tabletek przeciwbólowych, gdy mamy okres, bo system nakazuje nam być zawsze w pracy. Nieważne, że zwijamy się z bólu, że podczas tych dni mamy potrzebę bycia w swoim rytmie, zupełnie poza zakazami i nakazami. Dlaczego my kobiety godzimy się pomagać mężczyźnie tworzyć męski świat, w którym to co kobiece jest marginalizowane, niedoceniane? Dlaczego my kobiety tak bardzo boimy się swojej mocy, wspierając małych chłopców by w dorosłym życiu tyle czasu poświęcali na zabawę swoimi zabawkami?

Przebudzona kobiecość nie chce mężczyźnie odpowiadać na to, co męskie tym, co męskie. Nawet gdy czuje ból z powodu braku kontaktu z tym, co prawdziwe w mężczyźnie, chce pomóc mężczyźnie spotkać się z jego duszą, z jego ścieżką. W przebudzeniu mężczyzn i kobiet też nie chodzi o to, by nagle zostawić wszystko i wszystkich, i rozstać się z mężczyzną, a bliskość ze sobą samą powoduje, że naturalnie mamy się czym dzielić.

Zatem czy w odpowiedzi na to, co męskie musimy zawsze reagować tak jak „faceci”? Czy nie możemy próbować uczyć mężczyzn delikatności przez bycie delikatnymi, miękkimi? Czy w tym świecie my kobiety umiemy siebie wyrażać w pełni? Jak zmienić tę tendencję do rywalizacji między kobietą i mężczyzną, ciągłą walkę, udowadnianie sobie nawzajem, że któreś z nas jest lepsze, że moje jest na wierzchu. Na tym głównie polegają związki – wieloletnia walka o wzajemne dowartościowanie siebie, poczucie własnej wartości.

A gdzie w tym wszystkim miłość?

Ciągle pragniemy stanu zakochania, które po kilku latach mija i znów kolejna zabawa w życie, w mamę, tatę…. Kolejna nadzieja na poprawę związku, kolejne dziecko, które ma coś zmienić…

A gdzie jest miłość?

Miłość jest stanem, niezależnym od emocji. Miłość po prostu JEST – niezależnie od tego czy czuję złość, nienawiść, wściekłość, smutek, czy przeżywam uniesienie, ekstazę, radość.

Fizjologie mężczyzny i kobiety są tak różne, czy w ogóle jest nam się dane spotkać? Samiec ma z natury rozsiewać swoje nasienie zapładniając jak najwięcej samic, samica ma siedzieć na jajeczku i dbać o gniazdo. Jak w tym się spotkać, skoro to tak różne potrzeby, różne miejsca? A może jednak warto spróbować, nie odtrącając tego co kobiece i męskie, tylko próbując otworzyć serce na to, co JEST, na to co nas do siebie zbliża pomimo różnic? Czy tylko kobieta potrzebuje bycia w jednym związku z mężczyzną? Czy mężczyzna w pełni swojej mocy, który podoba się wielu kobietom świadomie pragnie też całą tą energię przekierować na miłość i bliskość z jedną kobietą?

Zatem czy trzeba medytować wiele lat w aszramach, w których decydujemy się na „czystość”, by tworzyć „szczęśliwe” związki? Czy może w tym wszystkim chodzi o dobry seks? Tak wiele kobiet kochając się ma w głowie, żeby mężczyźnie było „dobrze”. Oddajemy mężczyźnie przestrzeń, stawiamy mężczyznę „wyżej”, a siebie gdzieś obok. Seks to spotkanie dwóch ciał – dla większości z nas do tego sprowadza się to spotkanie. A poczucie sensu, pytanie i otwartość na to, gdzie energia seksualna ma nas razem zaprowadzić? Co mamy tu razem na Ziemi zrobić? Jak energia seksualna ma nas wspierać? Jak możemy razem z tego czerpać? Jak możemy wspierać się w tej ziemskiej podróży? Jak możemy się nawzajem poznawać bez kulturowych założeń i uprzedzeń? Jak poznać pełnię męskiej mocy zachowując szacunek i miłość do siebie? Jak pomagać mężczyźnie otwierać serce? Jak dbać o swoje otwarte serce? Czy w tym świecie to w ogóle możliwe?

Świadomość w której ludzie żyją razem i są otwarci na duchowe doświadczenia jest bardzo odległa, choć zaczyna istnieć wokół nas. Co to znaczy w praktyce być otwartą, w życiu, w relacjach na duchowe podpowiedzi. To znaczy, że słyszysz i po prostu poddajesz się temu, co Wszechświat ma dla Ciebie, choć racjonalne przesłanki są zupełnie inne i logika temu zaprzecza. W skrócie – doświadczasz życia. Przykładowo umiesz podziękować za miłość, za smutek, za złość. Nieważne, czego doświadczasz, nieważne jakie to jest, ale wiesz, że jest dokładnie tym, co w danym momencie życia masz doświadczyć. Nie słuchając tego głosu masz założenie – chcesz, by tylko było „dobrze”, np. by doświadczać tylko dostatku, bogactwa. Kiedy idziesz za tym głosem masz 1 zł w portfelu, a Twoje poczucie spełnienia jest takie samo jak wtedy, gdy masz milion na koncie, bo wiesz, że to nie o to chodzi w życiu, by służyć pieniądzom. Świat przestaje Ci narzucać warunki, Ty sam/sama idziesz za tym co czujesz, za tym co czuje Twoje serce, czego pragnie Twoja seksualność w połączeniu z miłością, świadomością, szacunkiem. Z tego miejsca niby wszystko jest takie samo, ale jednak jest zupełnie inne.

Żyjąc w ten sposób medytujesz nad relacją z drugim człowiekiem, nad związkiem. Nie dajesz się tak łatwo „wciągać” w różne schematy, po prostu czujesz i z tego miejsca działasz. Jeśli jesteś z kimś, to jesteś w swojej prawdzie na 100%, na tyle na ile na dany moment jest to możliwe, jeśli rozstajesz się to wiesz, że to jest właśnie dla Ciebie na tu i teraz najlepsze. Nie trzymasz się kurczowo tego, co było, tylko idziesz za swoim przeznaczeniem. Jeśli dwoje świadomych ludzi wspiera się w tej podróży i naprawdę są razem w tym, to magia życia otwiera swoje ramiona, wiedzą, że z jedną osobą łatwiej im zejść głębiej, być bliżej i że nawet gdy przez chwilę z kimś innym doświadczą fazy zakochania to i tak Wszechświat sprowadzi ich do tej głębi.

Kobieta, gdy zostaje w swojej kobiecości, może pomóc mężczyźnie spotkać się ze jego męskością. Więc, Drogie Kobiety, bądźmy kobiece, świadome i kochajmy mężczyzn, nie walczmy z nimi, ufajmy, że nasza miłość może otworzyć ich serca na miłość do siebie samego i do nas, bo przecież o nią w życiu chodzi.

Agnieszka Czubak

Świadomość ciała

02.06.2017 r.

Dlaczego świadome czucie ciała jest ważne?

Żyjemy w kulturze, która odcina nas od ciała – miliony reklam, billboardów, wiadomości, co chwila dociera do naszej głowy, specjaliści od marketingu próbują sztucznie wytwarzać w nas potrzeby, po to, byśmy kupowali kolejne drogie produkty. Kiedy żyjemy w zgodzie ze sobą, ze swoim czuciem okazuje się, że wielu z tych produktów i usług nie potrzebujemy oraz widzimy je takimi, jakie są naprawdę oraz okazuje się, że zwykle szybko tracą one blask. Często też, gdy mamy kontakt ze sobą większość potrzeb możemy zaspokoić sami, a do szczęścia naprawdę niewiele nam potrzeba. Odczuwamy, że jest ono wewnętrznym stanem naprawdę mało zależnym od ilości kupionej czekolady, lodów, ubrań, aut, mebli itp. Owszem rzeczy te są też potrzebne, ale kontakt ze swoim ciałem umie nas naturalnie zatrzymać przy potrzebach, które naprawdę są nasze, a nie wypływają z reklam itp. Przykładowo przechodzimy kłótnię z partnerem/partnerką i najprościej byłoby po prostu wyrazić emocje, uszanować je i zobaczyć, o co nam tak naprawdę chodziło. Często jednak dzieje się tak, że boimy się swoich emocji lub wyrażamy je w mało świadomy sposób np. raniąc siebie wzajemnie. Dlatego zwłaszcza w takich sytuacjach bardzo ważna jest świadomość ciała, umiejętność skontaktowania się ze swoim oddechem, zdolność zatrzymania się, zadania sobie pytania – czy ta kłótnia jest konstruktywna? Stan obecności, który wzmacniamy poprzez świadomy kontakt ze swoim ciałem i swoimi emocjami zaczyna w nas naturalnie pracować i z czasem okazuje się, że nie potrzebujemy iść na lody czy kupować kolejnej tabliczki czekolady, by poprawić sobie nastrój. Dochodzimy do miejsca, w którym nie ma, co poprawiać. W ten sposób uczymy się przyjmować siebie ze wszystkim, co w nas jest, żyć pełnią w relacjach, a wielu wyborów (w tym zakupów) dokonujemy w świadomy sposób, a nie pod wpływem emocji.

W naszej kulturze istnieje również bardzo jednotorowe podejścia do ruchu, które większość z nas nabywa idąc na zajęcia fitness czy jogi. Dzięki takim zajęciom uczymy się, że ruch ma wiązać się z dokładnie wykonanymi ćwiczeniami, które instruktor powie nam jak wykonać. Obserwujemy dwa bieguny. Z jednej strony jest telewizja, piloty do telewizorów, samochody, wszystko to sprawia, że nie musimy się poruszać, możemy wiele rzeczy robić z miejsc siedzących. Z drugiej zaś strony, dla przeciwwagi, wyciskanie na siłowni siódmych potów, kult ciała, chęć bycia „piękną/pięknym”. Jak we wszystkim najważniejszy jest środek i poczucie, co naprawdę jest moje, na co tak naprawdę moje ciało ma ochotę. Czy pójście na kolejne zajęcia fitness wynikają naprawdę z potrzeby mojego ciała, czy może właśnie z braku kontaktu ze swoim ciałem i wyłącznie dla realizowania obrazu siebie, jaki mamy w głowie, czy z myślą na swój temat np. jestem za gruba, muszę koniecznie schudnąć. Często jest tak, że kiedy katujemy siebie robiąc ćwiczenia bez czucia, bez łagodności i miłości do siebie, mając tylko cel, że muszę np. schudnąć w 2 tygodnie 5 kg, zapewniamy sobie sporą dawkę stresu (dieta, ekstremalny trening podnosi stres, co zostało udowodnione naukowo).

Jak spotkać się ze swoim ciałem?

Przede wszystkim najważniejsze jest słuchanie siebie i cichego głosu, często bardzo głęboko schowanego, swojej intuicji. W tych doświadczeniach pomaga uwolnienie umysłu od natłoku wyobrażeń, myśli, pomysłów, koncepcji na swój temat i poczucie bycia dokładnie w „tu i teraz”. Przykładowo codziennie biegam i czuję ból w kolanie, ale w głowie mam cały czas pomysł na siebie, że muszę schudnąć. Zatem moją motywacją jest cały czas koncepcja na swój temat, a nie kontakt z tym, co jest we mnie. Wtedy też przydaje się umiejętność bycia obecnym, bycia w kontakcie ze sobą i świadomość tego np., co czuję w swoich komórkach, tkankach. Zdolność bycia w ruchu, który naturalnie wypływa z nas, daje przyjemność. Jest to stan bardzo dobrze znany nam od dziecka. Jako dzieci kipimy energią, płynnie wyrażamy swoje emocje od radości po smutek, nie blokując przepływu w sobie. Wtedy też nasza życiowa energia przejawia się właśnie w swobodny sposób. Jako dzieci reagujemy naturalnie na rzeczywistość, którą spotykamy. Nie dziwimy się i nie zastanawiamy, dlaczego np. stłukłam/stłukłem sobie kolano, tylko, jeśli nas boli to płaczemy, a kiedy kolega/koleżanka zabierze nam zabawkę złościmy się. Wtedy właśnie życie przejawia się przez nasze ciało w płynny sposób. Nie musimy nic ukrywać, czy hamować. Kiedy dorastamy społeczeństwo narzuca nam dużo norm i ograniczeń, a my przez brak świadomości siebie pozwalamy sobie na to, by odcinać się od tego, co czujemy. Takie funkcjonowanie nie pozwala nam żyć pełnią życia, ponieważ tylko wtedy, kiedy umiemy płakać, umiemy się też cieszyć. Świadomość ciała pozwala właśnie odkrywać różne emocje, które często w sobie zatrzymaliśmy.

Nasze ciało jest jak mapa, ma w sobie zapisanych wiele historii, wiele emocji, ale tylko kontakt z nimi pozwala je uwolnić, wypuścić energię zablokowaną w ciele. Prostym sposobem na ruszenie zablokowanej energii w ciele jest po prostu trzęsienie, w którym pozwalamy sobie na „puszczenie” głowy, karku. Wchodzimy w tzw. trans. Według Wikipedii: „Trans – jeden z rodzajów odmiennych stanów świadomości. Stan umysłu charakteryzujący się zmienioną świadomością, co oznacza również zmienioną wrażliwość na bodźce. Trans może wywoływać stan obniżonej lub podwyższonej świadomości. Osoby pogrążone w transie mogą wykonywać określone czynności podświadomie, w sposób niekontrolowany przez świadomość.” Kontakt z ciałem, czucie wielu subtelnych doznań płynących z niego lub sama świadomość ciała pomagają być bardziej obecne w trakcie transu i kontaktowania się z tym, co nasza „podświadomość” do nas mówi. Dzięki takim „odmiennym stanom świadomości” możemy głębiej skontaktować się ze sobą, z tym, co naprawdę jest dla nas tu i teraz ważne i istotne. Mądrość ciała nie jest nigdzie zapisana w książkach. Nie wynika z przepisu, jaki dostajemy np. idąc do lekarza. Nasze ciało często wie jak się ułożyć, co nam jest potrzebne i tylko wtedy, gdy pozwalamy mu mówić, to tak jakby wszystko wracało na swoje miejsce. Zrób proste ćwiczenie: zamknij oczy i pozwól niech twoje ciało cię prowadzi. Obserwuj te momenty, kiedy twój umysł podpowiada ci schematy, wyuczone kroki, ćwiczenia. Zobacz, co się dzieje, kiedy nie wchodzisz w ten rodzaj ruchu, tylko szukasz głębiej i pozwalasz sobie na bycie z tym, co w danej chwili jest w tobie.

Idea pracy z ciałem zakłada, że poprzez świadomość siebie, swoich potrzeb możemy łatwiej funkcjonować wśród ludzi, komunikować się i tworzyć relacje. Praktykując świadomość ciała, emocji, myśli, świadomego ruchu, tańca i relaksu jesteśmy obecni, żyjemy tu i teraz, tworzymy pokój i harmonię w nas samych, w relacjach z ludźmi, a przez to przyczyniamy się do harmonii i pokoju na świecie.

Ruch w życiu.

Ruch to naturalny element naszego życia, który został mocno zniekształcony w naszej kulturze. Każdy z nas doświadcza ruchu w swoim życiu. Najpierw w łonie mamy, potem podczas porodu, raczkując, robiąc pierwsze kroki, dorastając. Wszystkie chwile, w których blokujemy się na naturalny ruch w swoim życiu powodują często blokadę energii w naszym ciele, co odkłada się w postaci niewyrażonych emocji i tzw. chronicznych napięć. Przykładowo czujemy, że miejsce, w którym pracujemy już kompletnie nie jest dla nas, nie służy nam, ale blokujemy się przed zmianą pracy, przed ruchem w życiu. Nie pozwalamy sobie na przeżycie wszystkich emocji związanych z tym, co jest w nas, z tym, co czujemy, że nasze ciało i dusza chcą na dany moment w życiu zrobić, tylko twardo stawiamy opór. Wtedy działamy wbrew swojej naturalnej życiowej sile, co objawia się często chorobą. Kontakt z ciałem, stan bycia obecnym wzmacnia poziom zaufania do siebie, do ludzi, do świata i dużo łatwiej nam wtedy podejmować różne decyzje, gdyż w środku dokładnie wiemy, co jest dla nas, a co nie. Wtedy ruch staje się naszym sprzymierzeńcem, przyjacielem w drodze do przechodzenia naturalnych zmian, które każdy z nas doświadcza. Ruch oznacza życie, a więcej naturalnego ruchu to więcej życia, więcej energii, przestrzeń na więcej doświadczeń, na życie pełną piersią. Możemy przeżyć życie wykorzystując 30% swojego potencjału. Mamy jednak wybór i wszystko zależy od nas. Podążanie za przyjemnością w ruchu przekłada się na zdolność dostrzegania większej przyjemności z samego faktu życia.

Wiele badań pokazuje, że dbanie o ruch w pracy przekłada się na lepszą, jakość pracy, a więcej wcale nie oznacza lepiej. Kontakt z ciałem w jedności z umysłem pozwala na bardziej efektywną pracę oraz poczucie spełnienia i jedności.

Badanie przeprowadzone przez Instytutu Gallupa (najstarszy instytut badania opinii społecznej na świecie), zawierało raport „State Of the Global Workplace” 2014 r. potwierdzający korelację „…stopień wydajności pracownika zależny jest m.in. od stanu zdrowia, odporności na stres i umiejętności zarządzania emocjami”. Obejmował on odpowiedzi ponad 224 tys. respondentów ze 141 krajów świata (w tym z Polski). To badanie dowodzi, iż zaangażowani pracownicy są bardziej produktywni (o około 20%), generują większe zyski (o około 20%), a jakość ich pracy (mierzona liczbą błędów/defektów) jest wyższa o 41%. Według badań Aviva Workplace Health Index 2013 r. 42% pracowników życzyłoby sobie, aby pracodawca wprowadzał więcej inicjatyw sportowych. „Większość pracowników twierdzi, że praca w Polsce staje się coraz bardziej wymagająca i stresująca. Efektem jest stres, chroniczne napięcie, niepokój i zmęczenie” – podkreśla Tomasz Mendak Health &Wellness Manager w firmie Workmed. „Wydatki związane z ochroną zdrowia pracowników zmniejszyły się o 20% w stosunku do poziomu przed wdrożeniem programu promującego ćwiczenia fizyczne, ograniczenie palenia, zdrową żywność oraz regularne pomiary ciśnienia krwi.” (źródło: „Jednominutowy menedżer – równowaga życia i pracy” autorstwa: Blanchard Marjorie, Blanchard Ken, Edington D.W.)

Zmiana mentalności wpływa na nasze zdrowie psychiczne i fizyczne. W świecie, w którym głównie pracujemy z powodu przymusu, lęku, paniki, wnoszenie miłości i prawdziwości w pracę jest cenną umiejętnością, która decyduje o sukcesie. Praca może być miejscem na wyrażenie siebie, na poczucie spełnienia, kreacji, prawdy. We wnoszeniu tych, jakości również pomaga świadomość ciała i tego, co jest w nas. Wystarczy tylko odrobinę odwagi by tak żyć.

Agnieszka Czubak

Prawdziwa Miłość

15.11.2017

Nie wiem czy masz takie doświadczenie Drogi Czytelniku, że aby kogoś kochać nie musisz z tą osobą mieszkać, mieć dziecko, czy nawet się zgadzać?. Ta osoba może Cię kompletnie nie rozumieć, nawet mogłeś się jej dać mocno zranić, wykorzystać. Wolna, prawdziwa miłość pozwala Ci puścić jakiekolwiek oczekiwania, że ta osoba kiedyś się zmieni, pokocha Cię, zrozumie, zaakceptuje, uszanuje, czy zrobi coś miłego dla Ciebie. Pozwalasz po prostu tej osobie odejść będąc w tym miejscu, w którym jest, pozwalając sobie czuć to, co czujesz kochając  to, co pojawia się w Tobie w reakcji na tą sytuację, traktując  to, jako dar od Wszechświata. Czyż to nie cudowna miłość, by naprawdę kochać będąc w zupełnie innym miejscu, nie robiąc tych wszystkich rzeczy, które wydaje się, że zawsze muszą być jak się kogoś kocha, czy jak się z kimś rozstajesz? Czy to nie cudowne pozwalać ludziom być takimi, jacy są, nawet, jeśli wydaje nam się, że robią sobie i innym krzywdę i chciałoby się ich zatrzymać, pomóc? Czy to nie cudowne odebrać sobie moc robienia czegoś za innych ludzi? I czy to nie cudowne pozwalać kończyć się relacjom jeśli naturalnie mają się skończyć lub my na dany czas w życiu mamy robić coś innego?

To mogą być na początku bolesne lekcje, może Ci się wydawać, że dajesz i naprawdę w zamian nie dostajesz nic, ale wtedy uczysz się nie oczekiwać, uczysz się też zatrzymywać, odchodzić. Każdy z tych ruchów jest tak samo ważny jak wspólne budowanie, tworzenie. Tak samo ważne jest niszczenie, zostawienie, bycie dalej, powiedzenie stop. W tym wszystkim może cały czas być miłość, nie musisz przestawać kogoś kochać, aby być dalej w relacji z kimś. Możesz widzieć z miłością miejsce tej osoby, jej ograniczenia, opór, blokady i świadomie i z miłością być dalej nie chcąc wspierać kierunku, w którym zmierza, ale pozwalając tej osobie iść tam gdzie chce, by sama mogła doświadczać tego, co dla niej. Możesz w ten sposób kochać naprawdę wszystkich ludzi, z którymi wydarzyło się coś „trudnego”, co z perspektywy czasu tylko wzmacnia naszą duszę, jeśli umiemy się uczyć.

Agnieszka Czubak